Amalia również patrzyła na Antonia.
Antonio biegł zbyt szybko. Jego blada twarz poczerwieniała, a na czole wystąpił pot.
Starannie zapięty garnitur Antonia był teraz rozpięty, a wiatr rozwiewał jego włosy; kilka niesfornych kosmyków sterczało, a inne opadały na czoło. Wyglądał na nieco rozczochranego, ale wciąż niesamowicie przystojnego.
– Antonio – zawołała Amalia ze szczytu drzewa czystym i słod






