Znajomy głos sprawił, że Amalia poczuła ulgę.
Odwróciła się i rzuciła w ramiona Antonia.
Antonio przytulił ją.
Pod cienkim letnim ubraniem ich ciepłota się zmieszała.
Antonio z trudem panował nad sobą, trzymając w ramionach pachnącą i miękką ukochaną.
Opuścił głowę i z powściągliwością pocałował delikatnie czoło Amalii. Potem pocałował usta Amalii i powiedział ochryple: "Amalio, chodź tutaj. Poroz






