Antonio cofnął się o krok, gdy Amalia ruszyła do przodu.
– Kochanie, idź dalej – głos Amalii był słodki i miękki, z lekko zachrypniętą nutą od wina. Dla Antonia brzmiało to jak delikatna bryza drażniąca jego serce, jak piórka lekko pieszczące jego zmysły, sprawiając, że serce swędziało go z pożądania.
To nieodparte uczucie rozlało się po całym jego ciele, wywołując pilną potrzebę uchwycenia się cz






