Słysząc to, podziw wszystkich recepcjonistek dla Antonia wzrósł jeszcze bardziej.
Być może w tym społeczeństwie, gdzie miłość stała się żartem i czymś kruchym, ci, którzy zdradzali lub stawali się „tą drugą”, zdawali się działać śmielej i pewniej, sprawiając, że one jeszcze bardziej tęskniły za prawdziwą miłością.
Nawet jeśli same nie mogły jej doświadczyć, miały nadzieję, że inni mogą.
„Zachowani






