Amalia była bezpieczna, jeśli nie liczyć zadrapań od szkła na policzkach i szyi. Wyglądała na bezbronną, budząc w ludziach instynktowną chęć ochrony.
Była spokojna. Trudno było odgadnąć, o czym myśli.
Delia trwała w osłupieniu tylko przez kilka sekund, po czym na jej twarzy wykwitł szeroki uśmiech. „Amalio, nic ci nie jest? To wspaniale. Tak się o ciebie martwiłam. Przepraszam, nie chciałam. Pomyl






