Głos Bruce’a był łagodny i młodzieńczy, ale brzmiał o wiele lepiej niż u tych gimnazjalistów, którzy albo jeszcze nie przeszli mutacji, albo byli w jej trakcie.
Jego słowa ukoiły Sabinę.
Sabina wsiadła na rower. Bruce trzymał go mocno, żeby się nie chwiał.
Sabina chwyciła za kierownicę. Bruce powiedział z tyłu: – Dobrze, naciśnij pedały. Będę szedł za tobą.
– Upewnij się, że mnie nie puścisz. – Sa






