– Nie powiedział, tylko tyle, że musicie zobaczyć się osobiście.
– W porządku. – Umieszczam zakładkę ze wstążki i odkładam książkę na bok. Nie brzmi to jak wezwanie zwiastujące kłopoty. Ale biorąc pod uwagę to, co przyniosły ostatnie dwadzieścia cztery godziny, nie jestem już pewna, czego się spodziewać.
Wychodzę i skręcam w prawo w stronę gabinetu Rykera. Drzwi są uchylone i słyszę, jak mówi, ale






