– Kiedy będziemy mieli dzieci? – kończę za niego.
– Yyy, tak.
– A jak to działa, jeśli jest pół tuzina spadkobierców? Czy zawsze jest to najstarsze, czy może muszą rywalizować, czy coś w tym stylu? A co, jeśli najstarsza będzie dziewczynka?
– Oho! Zwolnij. Z tymi wszystkimi sprawami wciąż jestem na linii startu. – Śmieje się, znów ściskając moje kolano. – A ty już posłałaś mnie jedną nogą do grobu






