78 - Kennedy
Zbliżam się do Rykera, ale nie ze strachu. Usłyszałam zniewagę w słowach tego małego człowieczka i poczułam, jak Ryker się spina, a te jego stare mury natychmiast wracają na swoje miejsce. Dawno ich nie widziałam, ale z dala od swojego stada najwyraźniej musi używać ich jako pancerza. Nie mogę odezwać się do niego przez więź, by zapytać, a on sam z siebie mi nie powie, jaki ma problem






