83 - Kennedy
Budzę się ponownie, przewieszona przez potężnie wyrzeźbioną klatkę piersiową Rykera. Biorę głęboki wdech, rozkoszując się jego zapachem rozmarynu z miętą, a potem wytaczam się z łóżka, starając się go nie obudzić. Rozglądam się, by zobaczyć, gdzie wylądowaliśmy. Ku mojemu zaskoczeniu jesteśmy z powrotem w moim pokoju. Nie zadał sobie trudu, by naprawić drzwi; są po prostu odsunięte na






