Ben zmusza mnie do wzięcia prysznica, zanim spotkamy się z Luną Sam, a ja ulegam dopiero wtedy, gdy grozi, że sam mnie umyje. Moja wilczyca zamruczała z zadowolenia, a ja zagroziłam jej, że będę spać w innym pokoju, jeśli się nie ogarnie.
Prowadzę nas przez dom watahy, wracając po naszych śladach, a następnie podążając za zapachem Luny Sam.
– Skąd oni to biorą? – Słyszę jej cichy, zatroskany głos.






