36 - Ben
Podnoszę się z miejsca. Muszę dostać się do telefonu i sprawdzić, co u niej. Nie powinienem być w stanie czuć jej z takiej odległości. Coś musi być bardzo, ale to bardzo nie tak. Nie jesteśmy przeznaczonymi ani nie zostaliśmy naznaczeni. Dlaczego, do cholery, tak wielu ludzi nagle się tu tłoczy? I wtedy to słyszę.
– Jeremiah! Wyciągnij głowę z tyłka!! – krzyczy Kennedy na naszego najleps






