Cordy trzymała Richarda za rękę, gdy dotarli do głównego wejścia, kiedy nagle jakaś postać zastąpiła im drogę, powstrzymując ich przed wyjściem.
"Co, żałujesz teraz, że zapłaciłeś?" – Cordy zmrużyła oczy, patrząc na Kyle'a, który ciężko dyszał.
"Nie jestem aż tak małostkowy" – sapnął. – "Zapłaciłem i to by było na tyle. Moja rodzina aż tak tego nie odczuje."
Cordy uśmiechnęła się – to była ironia






