Z głuchym odgłosem sztylet trafił idealnie w cel.
Tyle że… to nie było zagrożenie, którego się spodziewałam. Żaden czający się napastnik.
…Nie, to było drzewo.
Cholera.
Prawdę mówiąc, idąc odzyskać broń, nie mogłam powstrzymać uczucia pewnej ulgi. To nie były ulice ani misja wymagająca użycia śmiercionośnej siły. Byłam na cholernej imprezie. Co we mnie wstąpiło dzisiejszego wieczoru?
To tak, jakby






