– Raven, wstawaj. Już południe – kontynuował głos, który dopiero co usłyszałam.
Podniosłam się i skrzywiłam, delikatnie dotykając czoła. Głośne dudnienie pulsowało wewnątrz boleśnie, jakby ból głowy natychmiast chciał mnie powitać. Wyglądało na to, że ten dzień już zaczął się wspaniale.
– Raven! – zawołał ponownie głos.
– Nie śpię! – odkrzyknęłam.
Dwie minuty. O to tylko prosiłam. Dwie minuty na p






