– Aria?
Pamiętałam to teraz tak wyraźnie.
Sposób, w jaki Cai słabo próbował zakryć ranę na szyi, krwawiąc obficie, gdy ziemia po prostu to wchłaniała. Złapałam go za rękę i płakałam w nią, głaszcząc go po włosach, gdy umierał. Gdy światło w jego złotych oczach powoli gasło.
A potem był Aleric jako jego wilk, odchodzący od jego ciała z krwią wokół pyska. Nie dlatego, że go zaatakował. Nie, to dlate






