– Erico! – warknął Cole, a jego głos był szorstki i bezlitosny. Wszelkie pozory delikatności zniknęły, gdy wbił wzrok w bok głowy Eriki, jakby chciał wypalić w niej dziurę.
O co jej chodziło ze Stace? – zastanawiała się Lita, spoglądając w poprzek stołu. A gdyby spojrzenia mogły zabijać, to to, które Stace posłała Erice, zrobiłoby właśnie to. Wypatroszyłoby ją żywcem, a potem spaliło resztki. Było






