Drzwi apartamentu hotelowego otworzyły się z cichym "beep", a Lita wyminęła Cole'a, rozkoszując się chłodnym powietrzem klimatyzacji, która ją otoczyła. Ktoś na szczęście zostawił ją włączoną, nawet wiosną, bo w tak bliskim sąsiedztwie wilki były jak piece. Chłodny powiew musnął jej ramiona, pomagając ostudzić przegrzaną skórę, napiętą i pulsującą niespożytą energią. Winda była zbyt mała na tak du






