Cole dał jej tydzień. Tydzień na fochy, wymioty i płacz. Tydzień na żałobę, zamartwianie się i nienawiść do samej siebie. Tydzień na przetworzenie, unikanie wszystkiego i dotknięcie dna. A ostatniego dnia tego tygodnia, dwie godziny przed zachodem słońca, wpadł do sypialni, opanowany, ale stanowczy i rozkazał: "Ubieraj się, wychodzimy!"
"N-nie mogę," Lita pokręciła głową, czując się jak odgrzewany






