Rozdział 100
Punkt widzenia Maximiliana
Powietrze w sali konferencyjnej było gęste i ciężkie, przytłaczające mnie jak niewidzialny ciężar. Napięcie było niemal nie do zniesienia, trzaskało w ciszy jak burza gotowa wybuchnąć. Siedziałem na końcu długiego dębowego stołu, kurczowo ściskając poręcze krzesła, starając się uspokoić. Wokół stołu wpatrywały się we mnie znajome twarze, ich wyrazy twarzy by






