Rozdział 117
Punkt widzenia Maksa
Delikatny szum klimatyzacji wypełniał moje biuro, gdy oparłem się na krześle, wpatrując się w panoramę miasta przez ogromne szklane okna. Myśli miałem gdzie indziej, pochłonięty uporczywym uczuciem, że coś wymyka mi się spod kontroli.
Odgłos otwierających się drzwi wyrwał mnie z zamyślenia. Claire, moja sekretarka, weszła z jej zwykłą opanowaną postawą, ściskając






