Rozdział 119:
Punkt Widzenia Sary
Podróż samochodem do domu trwała całą wieczność, a cisza przytłaczała mnie niczym ciężar. Dłonie kurczowo trzymały się krawędzi siedzenia, a w myślach odtwarzałam każde słowo Maximiliana, każde jego chłodne spojrzenie. Poniżenie paliło mnie żywym ogniem w piersi, z każdą mijającą chwilą przeistaczając się w coś mroczniejszego.
Gdy samochód zatrzymał się przed dome






