Rozdział 120:
Perspektywa Ewy
Weszłam do mojego biura, chłodne powietrze było zbawienną ulgą po upale na zewnątrz. Znajomy zapach świeżej kawy i cichy stukot piszącej na klawiaturze asystentki były pocieszające, choć niewiele pomogły zmniejszyć ciężar w mojej piersi. Był poniedziałek, ale wspomnienia weekendu wciąż się mnie trzymały.
Mia, moja sekretarka, podniosła wzrok znad biurka, gdy weszłam.






