Rozdział 141
Perspektywa Sary
Drzwi zatrzasnęły się za nami z hukiem, który niósł się echem po całym domu. Nie obchodziło mnie to. Byłam wściekła, a krew buzowała w moich żyłach z każdym krokiem, jaki stawiałam w salonie. Moja matka szła tuż za mną, a stukot jej obcasów o marmurową podłogę dorównywał mojemu tempu, gdy obie wpadłyśmy do środka.
– Max, ten arogancki bękart! A Josh, to już w ogóle ni






