Rozdział 188
Galeria handlowa była istnym kotłem hałasu i barw, a ja nieustannie liczyłem – raz, dwa, trzy, cztery. Upewniając się, że wszyscy są na miejscu, w zasięgu ręki. Czasami nadal wydawało mi się to nierealne, patrząc na te cztery niesamowite dzieciaki i wiedząc, że są moje. Pięć lat ich życia przegapiłem z powodu mojego błędu.
– Najpierw gry! – Leo pociągnął mnie za rękaw tak mocno, że pr






