Rozdział 189
Perspektywa Maxa
Głos Sary przeciął hałas ostro i chłodno. Zamarłem, a serce mi opadło. Stała tam, ubrana jak zawsze perfekcyjnie, a jej wzrok skanował mnie i dzieci, jakbyśmy byli częścią jakiegoś żartu, którego nie rozumiała.
– Moje dzieci – powiedziałem stanowczo, przyciągając Leo bliżej siebie.
Sara uniosła brew, a jej fałszywy uśmiech lekko zadrżał. – Twoje dzieci? – powiedziała,






