Rozdział 191
Perspektywa Sary
Trzasnęłam drzwiami samochodu z taką siłą, że cały pojazd zadrżał, a łzy, barwiąc tuszem do rzęs, zamazywały mi widok, gdy odjeżdżałam z galerii handlowej. Poniżenie paliło mnie żywym ogniem. Dzieci. On ma dzieci. Z nią. Kierownica pod moimi drżącymi dłońmi zdawała się ze mnie kpić z każdym zakrętem, każda ulica oddalała mnie od życia, które powinno być moje.
Gardło b






