Rozdział 201
Jesienny wiatr szumiał w klonach przed Szkołą Podstawową im. Harrisona, a na stoliku w stołówce leżały cztery identyczne śniadaniówki.
Mia, James, Leo i Sam siedzieli przy swoim zwykłym stole, a ich pasujące do siebie śniadaniówki stały w rzędzie jak zawsze. Tata pomagał im w zeszły weekend przy projektach naukowych i wciąż byli podekscytowani wulkanami, które zrobili na jego podwórku






