Rozdział 211
Perspektywa Ewy
Drzwi wejściowe nie zdążyły się jeszcze w pełni otworzyć, kiedy cztery małe ciałka wpadły na mnie, prawie przewracając mnie do tyłu. Drobne ramiona owinęły się wokół mojej talii i nóg, a podekscytowane głosy wołały "Mamusiu!" w chaotycznym chórze, który sprawił, że moje serce przepełniło się czułością.
"Uważajcie, przewrócicie mamusię!" zaśmiałam się, jakoś utrzymując






