Rozdział 212
Perspektywa Louisa
Patrzyłem, jak Ewa znowu wychodzi wcześnie, przez szklane ściany mojego biura, a jej obcasy klikały o marmurową podłogę z determinacją w krokach. Zawsze spieszy się do tych dzieci. Zawsze stawia rodzinę ponad interesy. Zupełnie jak jej ojciec, zbyt miękka, zbyt sentymentalna.
Na myśl o moim bracie poczułem znajomą gorycz w ustach. Wszystko mu podano na tacy, firmę,






