Rozdział 219
Perspektywa Maxa
Siedziałem w swoim biurze, wpatrując się w zegar, ale miałem wrażenie, że czas stanął w miejscu. Grant się spóźniał. Nigdy się nie spóźniał. Serce waliło mi w piersi, zacisnąłem pięści na biurku. Od kilku dni prawie nie spałem, moje myśli pochłaniał Louis. Za każdym razem, gdy zamykałem oczy, widziałem twarz Evy, jej zmęczony uśmiech, sposób, w jaki próbowała być siln






