Rozdział 233
Perspektywa Sary
Słońce wschodziło, gdy wróciłam do domu. Stopy bolały mnie od całonocnego chodzenia, ale ledwo to czułam. W mojej piersi tkwił o wiele gorszy ból.
Znalazłam mamę w salonie. Siedziała w swoim ulubionym fotelu, pijąc prosto z butelki po whiskey. Wszędzie leżało potłuczone szkło. Zdjęcia, które pamiętałam ze ścian od dziecka, teraz leżały podarte i rozrzucone po podłodze






