Rozdział 232
Perspektywa Sary
Dźwięk tłuczonego szkła wyrwał mnie ze snu. Zerwałam się na łóżku, serce waliło mi jak młotem o żebra, a kolejny huk rozniósł się po naszym domu. Mama. Coś było nie tak.
Pobiegłam na dół, pokonując po dwa stopnie naraz, moje bose stopy cicho muskały zimny marmur. Dźwięki stawały się coraz głośniejsze, gdy zbliżałam się do salonu, a towarzyszył im szloch mojej matki.
"






