Deckard
– Kim ty, do cholery, jesteś? Pokaż się, jeśli masz odwagi! – warczę.
Ostry szept przecina noc, gdy ciemność gęstnieje wokół mnie. Potem następuje mrożące krew w żyłach wycie wilków, a po nim szczęk kłów i pazurów.
– Atakować! – rozkazuję.
Ale zanim zdążę ruszyć do przodu, gwałtowna trąba powietrzna wybucha wokół mnie, zmuszając mnie do zmrużenia oczu przed nawałnicą. Walcząc o zachowanie






