Deckard
Nie spodziewamy się porodu jeszcze przez kilka tygodni, więc kiedy Leonard dzwoni, by poinformować mnie, że Amica urodziła, szok — i radość — są przytłaczające. Ledwo mogę nad sobą zapanować. Porzucam wszystko i pędzę do domu tak szybko, jak tylko potrafię, serce łomocze mi z ekscytacji na myśl o zobaczeniu żony i spotkaniu naszego dziecka.
Ale kiedy docieram do dworu, atmosfera wydaje się






