Amica
– Stephan… zamek musi być chroniony! Wygnańcy są tutaj! – wydyszałam, ledwo łapiąc oddech.
Jego oczy się rozszerzyły. – Co? Skąd to wiesz, moja Luno?
– Nie ma czasu na wyjaśnienia! Zbierz ludzi – natychmiast!
– Z iloma mamy do czynienia? – zapytał, a jego głos był napięty.
– Z wieloma – zbyt wieloma – powiedziałam, a strach ścisnął mi klatkę piersiową.
– Niech to szlag! – zaklął pod nosem. –






