Deckard
Kiedy następnym razem otwieram oczy, po czasie, który wydaje się wiecznością spędzoną w nieświadomym niebycie, jedynym ukojeniem, jakie znajduję, jest wizja twarzy Amiki.
Wydaje się tak bliska... a jednak niemożliwie odległa.
Wygląda na złą – wiem, że jest. Nie potrzebuję eksperta, żeby mi to powiedział. Ale poza gniewem jest coś gorszego. Wygląda blado, na wycieńczoną i nieznośnie smutną.






