Deckard
– Co ty mi, do cholery, zrobiłaś, wiedźmo? – warczę, a wściekłość narasta w mojej piersi.
Przechyla głowę, drwiąc, jej głos jest przesycony jadem.
– Chcesz walczyć ze starą kobietą taką jak ja? Musiałam cię najpierw rozbroić. Inaczej byłoby to… niesprawiedliwe. – Uśmiecha się powoli i okrutnie.
– Musisz być głupsza niż wyglądasz, jeśli myślisz, że potrzebuję mojego ognia, żeby spuścić ci w






