— Skoro tak bardzo mu zależy na Ricie, może jednak pozwolę jej żyć. W końcu możemy wiele zyskać dzięki Shermanowi. Ale Sadie też ma rację. Jest teraz sama, więc skąd miałaby wziąć środki na porwanie Rity? Chyba za bardzo kombinuję — pocieszała się Karen, kładąc dłoń na piersi.
Tymczasem wyraz twarzy Sadie po odłożeniu słuchawki zmienił się i szybkim krokiem podeszła do Esmonda. — Dzwoniła mama. Sł






