Lepiej było nie gonić zdesperowanego wroga, zwłaszcza takiego, któremu życie ludzkie było obojętne – to było niesamowicie niebezpieczne. Ale Donny nie mógł pozwolić Johnowi uciec.
Szybkie kroki odbijały się echem w klatce schodowej wyjścia awaryjnego. John pchnął drzwi, zaciskając zęby z bólu w dłoni, gdy wyciągnął telefon i wybrał numer.
Gdy połączenie zostało nawiązane, John wykrztusił: "Hej, po






