Oczy Barrowa wytrzeszczyły się z szoku.
W jego pamięci pojawił się błysk wspomnień, kiedy jego ludzie wyrwali Quinlyn teczkę z dokumentami. Pieczęć była nienaruszona, liny starannie zawiązane.
W pośpiechu założył, że osoba uciekająca w panice nie miałaby czasu majstrować przy zawartości.
Nie mając możliwości dokładnego przestudiowania dziesiątek stron formalnych umów, po prostu spalił je wszystkie






