Na moment obie strony stanęły nagle naprzeciwko siebie.
– Pani Yates, czyżby nam pani groziła? – Jeden z niżej postawionych członków rodziny Lynch wlepił w nią wzrok, próbując sprawiać wrażenie twardziela.
Ale Quinlyn wcale się nie przestraszyła. – Tak – odparła, z całkowicie spokojnym wyrazem twarzy.
Niklaus i Raymond wyczuli narastające napięcie i już mieli interweniować, żeby zażegnać konflikt.






