Czas wlókł się niemiłosiernie, zegar tykał na scenie, a publiczność siedziała jak na szpilkach, wstrzymując oddech.
– Mam! – wyrwał się w końcu Calvin. Ledwie te słowa opuściły jego usta, fani, razem z Brentem i Laurą, wypuścili z siebie głośne westchnienie ulgi.
Nawet nie zdawali sobie sprawy, że spociły im się dłonie. Mimo że Calvin potrzebował więcej czasu, żeby to rozgryźć, wierzyli, że jego o






