Linda aż podskoczyła. Wpadła do środka i zobaczyła Raymonda, który już był na skraju łez, trzymającego rękę Quinlyn, jakby to była krucha rzecz.
Raymond patrzył na Quinlyn z bólem w oczach i powiedział: "Te twoje ręce, one są po to, żeby ratować ludzi, żeby robić wielkie rzeczy dla kraju i jego obywateli. Jak możesz pozwolić, żeby marnowały się przy maszynie do szycia?"
Ktoś, kto nie znałby sytuac






