"Cholera." Frade przewrócił się na bok i mocno owinął się śpiworem. Zamknął oczy, żeby zasnąć. "Kobiety naprawdę są straszne" - pomyślał.
Następnego dnia Quinlyn obudziła się w lodowatym pomieszczeniu. Ogień zgasł. Dotknęła stosu drewna. "Dobrze. Jest półsuche."
"Można jeszcze rozpalić ten stos drewna" - pomyślała.
Pogoda była sprzyjająca. Ostatniej nocy nie padał śnieg. Chociaż na zewnątrz było z






