– Chodźmy. – Czwórka ludzi szybko ruszyła za nią.
Żeby zaoszczędzić czas, Lydia dała im sanie do jazdy. Nie musieli tracić energii, a cieszyli się galopowaniem po śniegu sięgającym kolan.
Frade złapał Quinlyn i pozwolił jej samej powozić saniami. – Te niedźwiedzie polarne mają mapy w głowach. Mogą cię z powrotem przyciągnąć, nawet jeśli oderwiesz się od grupy.
Quinlyn pociągnęła za lejce i spróbow






