W pierwszym dniu szkoły Quinlyn przechadzała się jedynie po bibliotece.
Wewnątrz nie było zbyt wielu biurek, a jeszcze mniej osób siedziało tam i czytało.
Pomiędzy regałami z książkami o różnej tematyce stała garstka uczniów, niektórzy nawet młodsi od Quinlyn.
Byli pochłonięci cegłowatą książką, kartkując strony z zadziwiającą prędkością. W ciągu pięciu czy sześciu minut kończyli ponad połowę ksią






