Pierwszy złoty promień słońca padł na powieki Quinlyn.
Kiedy otworzyła oczy, chmury zniknęły. Statek wylądował.
Za oknem rozciągała się rozległa miejska panorama – strzeliste budynki, migające światła i wszędzie okrągłe magazyny zbudowane z jakiegoś dziwnego metalicznego stopu. Ludzie wchodzili i wychodzili z nich, ale wnętrza pozostawały pogrążone w ciemności.
– Tam przechowują broń – wyjaśniła s






