W biurze przez długi czas panowała cisza, aż w końcu Leica się odezwała. Jej głos był ochrypły, jakby coś tkwiło jej w gardle zbyt długo.
– Nie boisz się?
Quinlyn potrząsnęła głową i obdarzyła ją ciepłym uśmiechem.
– Wiem, mamo. Zaczęłaś nienawidzić świata przeze mnie.
Jej dziadek kiedyś jej powiedział, żeby była dobrym człowiekiem. Ale jako dziecko, ilekroć została uderzona lub zbesztana, wpadała






