Jerzy nerwowo zerknął na wysokiego mężczyznę stojącego przed nimi, wyraźnie się wahając. "Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł... To może przeszkadzać innym."
Ale Quinlyn pokręciła głową i delikatnie go poprawiła: "On nie jest 'innym'. To mój tata. I jest naprawdę miły. Jerzy, obiecałeś mi, pamiętasz?"
Nawet lekko pociągnęła go za ramię.
Z kamienną twarzą i niezręcznie sztywna, jej wersja błagania






